Zmarł były dyrektor WSK Jan Czogała
Czogała był oficerem Wojska Polskiego. Mimo grożących mu surowych konsekwencji nie opuścił zakładu po wprowadzeniu przez władze komunistyczne stanu wojennego w nocy z 12 na 13 grudnia 1981 roku i uczestniczył w strajku w WSK.
Materiały Służby Bezpieczeństwa zgromadzone przez Instytut Pamięci Narodowej wskazują, że od 1980 roku, jako dyrektor WSK Świdnik, blisko współpracował z Komisją Zakładową NSZZ „Solidarność”. Udostępniał jej poligrafię i zakładowy radiowęzeł, utrzymywał bliskie kontakty robocze oraz sprzęt lotniczy. Popierał też próby likwidacji związków branżowych i pomagał w organizacji zjazdu Regionu, na który chciał zaprosić Lecha Wałęsę.
Jan Czogała urodził się 22 kwietnia 1938 roku w Katowicach. W 1961 roku ukończył Wojskową Akademię Techniczną, a następnie przez kilka lat służył w wojsku, awansując do stopnia podpułkownika. W 1964 roku rozpoczął pracę w WSK Świdnik; od 1972 roku kierował tam Ośrodkiem Badawczo-Rozwojowym, a w latach 1974–1981 pełnił funkcję dyrektora zakładu.
Po pacyfikacji WSK został zatrzymany i groził mu sąd wojskowy. Stracił pracę w zakładzie, a także został zwolniony z wojska. W latach 80. i 90. zajmował się biznesem, a po przejściu na emeryturę angażował się w działalność społeczną.
Wspominając wydarzenia Świdnickiego i Lubelskiego Lipca 1980 roku, Czogała mówił, że Lubelski Lipiec nie powinien przegrać walki o pamięć z Polskim Sierpniem i Gdańskiem. Podkreślał, że pokojowe rozstrzygnięcia protestów na Lubelszczyźnie, osiągnięte w drodze negocjacji, zainspirowały lepiej zorganizowany i dalej idący strajk w Stoczni Gdańskiej, a później na całym Wybrzeżu. Strajki rozpoczęte w WSK PZL Świdnik uważał za preludium do Sierpnia i początek nowego etapu drogi do odzyskania niepodległości.
Zwracał uwagę, że pracownicy po raz pierwszy strajkowali na terenie zakładu, nie wychodząc na ulice ani pod komitety partyjne, jak wcześniej protestujący w Poznaniu, Gdańsku i Gdyni. Według niego w Świdniku po raz pierwszy zawiązał się sojusz inteligencji i klasy robotniczej, a protestujący pokazali, że jedność daje siłę i szansę na zwycięstwo. To tam sformułowano postulaty i podpisano pierwsze pisemne porozumienie między władzą a komitetem postojowym reprezentującym pracowników.
Czogała przypominał, że minister spraw wewnętrznych ostrzegł najwyższe władze, iż wiadomość o porozumieniu w Świdniku może negatywnie wpłynąć na załogi innych zakładów. Jak mówił, jeszcze przed podpisaniem dokumentu przekazano informację do innych miejsc pracy, co uruchomiło falę strajków i protestów trwających przez dwa tygodnie na Lubelszczyźnie. Wspominał też, że doświadczenia z tego okresu zdobywali przedstawiciele władzy, którzy później podpisywali Porozumienia Sierpniowe w Gdańsku.
Dziękował pracownikom PZL-Świdnik za wspólną pracę przy realizacji dużego i skomplikowanego programu lotniczego w latach 70. oraz za udział w wydarzeniach, które – jak oceniał – zapoczątkowały zmianę biegu historii w Polsce i Europie. Przepraszał za długi strajk i brak wcześniejszego podpisania przełomowego porozumienia Lubelskiego Lipca. Wyjaśniał, że trzeba było dać czas na organizację innym zakładom, a to – jego zdaniem – powiodło się i było drugim przełomowym momentem tych wydarzeń. Podsumowując swoje doświadczenia, mówił: „dziękuję”.
Uroczystości pogrzebowe Jana Czogały rozpoczną się 1 października o godzinie 14.00 w kaplicy na cmentarzu na Majdanku.
Źródło: Portal Miejski Świdnik









